12. grudnia 2017

Jak trwoga, to na bloga. 
To, że dzisiejszy dzień będzie co do minuty absolutnie okropny, wiedziałam właściwie zanim jeszcze otworzyłam oczy. Znów ktoś mi się śnił i znów chcę mu napisać, żeby w którymś śnie się utopił tak ostatecznie i nie przyśnił już się. A najgorsze jest to, że byłam w tym śnie tak bardzo szczęśliwa, że moja totalna codzienna obojętność (apatia?) stała się dla mnie dużo bardziej niż zwykle odczuwalna. I znów się będę zbierać przez kilka dni. W porywach do kilku tygodni, bo jestem Tym Typem Człowieka. 
W każdym razie, spóźniłam się do pracy półtorej godziny i nawet jak już się tam w końcu dostałam, to nie zrobiłam nic. Mam pustkę w głowie, a jak już o czymś myślę, to o najlepszych uściskach, których tak bardzo brakuje mi od ponad roku. Jak można się spodziewać, nie jest to sytuacja idealna w kreatywnym zawodzie, w związku z którym wymaga się ode mnie Pomysłów, kiedy ja mam tylko ochotę zwinąć się w kłębek i zasnąć z nadzieją, że przez chwilę znów będę coś czuć. 
Ja wiem, że nie powinnam. Ale zima jest bardzo ciężka sama w sobie, a co dopiero, kiedy ciągle się za kimś tęskni. I nieważne, że ta osoba ostatnio znów koncertowo spieprzyła próbę powrotu do mojego życia, bo zwyczajnie jej się nie chciało ze mną spotkać i nie miała na tyle przyzwoitości, żeby mi to otwarcie powiedzieć. Chyba chodzi o to, że w tych snach mogę mieć wszystko bez tego jednego drobiazgu, którym jest fakt, że jesteśmy zupełnie nie dla siebie i właściwie to trochę jakby się już nawet nie lubimy. I mimo wszystko nadal nie jestem gotowa na to, żeby rzeczywiście stwierdzić, że nic dla mnie nie znaczy. Nawet mu to napisałam ostatnio, bo jest mi naprawdę wszystko jedno, szczególnie, że na początku tego roku i tak zrobiłam z siebie przed nim nieprzeciętną idiotkę.

Podsumowując: dzisiejszy dzień utwierdził mnie w przekonaniu, że chcę pracować dla siebie i mieć kontrolę nad tym co i kiedy robię, a ponadto jeszcze przypomniał, że nieważne co wmawiam ludziom i samej sobie, to moja podświadomość i tak lepiej wie jak jest i przypomni mi o tym w najmniej odpowiednim momencie. 

Chcę zamieszkać w tej piosence



playground